Korporacja X. Sala konferencyjna „Black Room”. Raport dla zarządu.

DAWNO, DAWNO TEMU…

7:07: Wtorek. Deszczowy i wietrzny poranek. Coś wisi w powietrzu. Jadę do pracy… Jeszcze większe korki niż wczoraj.

8:40: Dotarłam! Winda. Wciskam pospiesznie 13 piętro. Mknę w górę. Winda zatrzymuje się na 9. Mam deja vu. To Dyrektor Finansowy – pan Mirosław…

– Witam pani Weroniko. Dobrze, że panią widzę. Zerknąłem na pani raport… Brakuje kluczowych wskaźników KPI. Proszę to ASAP poprawić, szczegóły ma pani na mailu. Oczekuję, że odniesie się pani do tego na spotkaniu.

– Panie Mirosławie spotkanie jest za 18 minut, więc…

– Dokładnie, ma pani masę czasu. Do zobaczenia.

8:49: Otwieram laptopa. Rzut oka na skrzynkę. Szybko wyszukuję nie przeczytane maile. Aha, mam! W jednym z tytułów wiadomości: FYI: brakujące KPI. W miarę czytania ręce coraz bardziej opadają… Nie ma szans na wprowadzenie tych poprawek… przecież ten archaiczny system tego nie umożliwia.

8:55: Zgrywam prezentację na pendrive. Wykresy się drukują. Kierunek sala konferencyjna. Dobrze, że zainwestowałam w stabilne szpilki. Sprint korytarzem, zakręt i nagle łup! Wpadłam na jakąś kobietę! Kartki z raportem fruwają po korytarzu. Panika.

– Bardzo przepraszam!

– Nic się nie stało – odpowiedziała Nieznajoma Kobieta. Po czym miłym głosem dodała: Pomogę pani pozbierać kartki. Tutaj jest jeszcze kilka. Proszę, to już wszystkie pani Weroniko. Ja biegnę do windy, miło było panią poznać!

8:58: Zastanawiam się kto to był? Skąd wiedziała, jak mam na imię? Bił od niej taki dziwny blask… hmm… Wtem zauważyłam coś błyszczącego na podłodze. To pierścionek! Pewnie wypadł tamtej kobiecie. Później jej odniosę. Założę pierścionek na rękę, by nie zgubić i biegnę na spotkanie!

9:00 i 12 sekund: Wchodzę z uśmiechem na ustach do sali konferencyjnej „Black Room”:

– Witamy pani Weroniko. – Odezwał się lodowatym głosem pan Mirosław.

– Obawiałem się, że pani nie dotrze. No  nic, przejdźmy do konkretów. Analizowałem raport, który pani mailowo wysyłała. Jestem wysoce zaniepokojony. Miała pani deadline do wczoraj… Brakuje kluczowych wskaźników i niektórych danych z systemu. Zastanawiający jest również wzrost liczby nadgodzin o 15% w całej korporacji oraz w samym Dziale HR. Jak pani to wyjaśni?

9:02: Jestem oazą spokoju. Po chwili ciszy cierpliwie odpowiadam na zarzuty pana Mirosława.

– Rzeczywiście to niepokojące. Niemniej chciałam zaznaczyć, że mamy ograniczone możliwości technologiczne, pod względem bieżącego analizowania danych i szybkiego wyciągania informacji. Dział HR pracuje na bardzo archaicznym systemie sprzed 15 lat. Nie posiadamy odpowiednich mechanizmów, aby zweryfikować i zaprezentować wszystkie wymagane wskaźniki.

9:09: Do dyskusji włączył się Janusz Jerzyna, jeden z członków Zarządu:

– Pani Weroniko, pozwoli pani, że przerwę. Widzę, że znowu porusza pani temat inwestycji, w jakieś nowe rozwiązania kadrowo-płacowe. Obecny system działa, więc nie ma powodu do zmian. Mamy swoje targety! Chcemy znaleźć obszar do oszczędności. Skąd się wzięło tyle nadgodzin? Słyszałem, że jeszcze chce pani iść na urlop. Będzie pani musiała to przełożyć…

9:13: No nie wierzę… Moja cierpliwość jest na skraju wyczerpania. Mam już dosyć pracy tutaj… Może rzucę to wszystko?

Nagle pierścionek, który miałam na palcu zaczął błyszczeć. W jednej chwili zrobił się przeciąg. Wszystkie okna otwarte. Poczułam zimny powiew wiatru. Tak jakby czas się zatrzymał. Czy tylko ja to zauważyłam? Halo panie dyrektorze? Panie Mirku? Zastygli… jak marionetki w bezruchu.

Spojrzałam na pierścionek. Na środku wygrawerowana literka W, jak moje imię – Weronika. Nie zaraz, to jednak literka M. Hm… Wtem zorientowałam się, że na jednej z kartek mojego raportu jest coś zanotowane:

  1. „PRZETESTUJ MOC– POWODZENIA!”     .

Moc? Jaka moc? Szkoda, że nie miałam super mocy podczas generowania raportów na to spotkanie…

  1. „REGUŁY KORPORACYJNE – ZŁAM TERAZ” 

Kto to napisał? To nie mój charakter pisma… zaraz, zaraz. Czy to ta kobieta z korytarza, na którą wpadłam?

Ciąg dalszy nastąpi…